Piotr Strzeżysz
Podczas trwającej dziewięć tygodni podróży autor przejechał prawie 4000 km w
skrajnie trudnych, zimowych, wysokogórskich, pustynnych warunkach, pokonując
rowerem po szutrowych drogach i bezdrożach przewyższenie wynoszące prawie 40
kilometrów (38600 metrów).
Próbując dwukrotnie wjechać na wulkan Aucanquilcha, po sześciu dniach walki
z huraganowym wiatrem, dwudziestopięciostopniowym mrozem i wysokością,
zrezygnował z wnoszenia na plecach roweru na szczyt, osiągając z jednośladem
wysokość 6070 m.n.p.m.
Autor przejechał również kilka salarów, w tym największy na świecie - Uyuni,
część pustyni Atacama i boliwijskie Altiplano. Dosłownie powalany przez
zachodnie wiatry w wyższych partiach Andów na nowo odkrywał dla siebie znaczenie
słów: pokora, zmęczenie, determinacja, a przez spotkania z uśmiechniętymi,
przyjaznymi ludźmi odkrywał starą prawdę, że do szczęścia wystarczy być.